LISTOPADOWE REFLEKSJE

Dodano 3.11.2019

 

Co roku, kiedy jesień drastycznie zabiera się za krajobraz, a wiatr, mróz i szarość mgieł przypomina o przemijaniu, nachodzą nas wspomnienia. Często dotyczą ludzi, których już z nami nie ma, a którzy byli częścią naszego dorastania, kształtowania się zawodowego i osobistego. Warto zapalić im symboliczny znicz w naszej pamięci. Płonąc, odda im cześć i rzuci też trochę światła na to co dziś nas spotyka.

Pierwszą postacią, jaka przychodzi mi na myśl jest Ś.P. Sędzia Stanisław Zimoch. Wychowawca wielu sędziów, pierwszy Przewodniczący KRS, Prezes Sądu Apelacyjnego w Łodzi. Ja pamiętam go z zajęć na aplikacji sędziowskiej, gdzie na pierwszych zajęciach z nim, myślałem że ktoś przyszedł na zastępstwo! Oczekiwałem legendy – już wówczas Pan Sędzia nią był! – a przyszedł wspaniały, prosty i otwarty człowiek. Traktował nas - nieopierzonych młokosów - jak partnerów do dyskusji. Opowiadał anegdoty, dowcipy… Nie do uwierzenia, że człowiek, który miał wszystkie papiery żeby być nadąsanym, elitarnym cynikiem, był…po prostu naszym starszym nauczycielem. Ciekawym naszych poglądów, zwierzającym się ze swoich wątpliwości, czasem uczącym się razem z nami… To była po prostu KLASA!

Kolejny znicz zapalam Ś.P. Panu mecenasowi Stanisławowi Owczarkowi. Tak się złożyło, że tydzień przed jego tragiczną, przedwczesną śmiercią odbyliśmy w moim gabinecie niezwykłą rozmowę. Rozmowę, młodego jeszcze, sędziego sądu rejonowego z tuzem łódzkiej palestry. Rozmowa była o dzieciach, o świecie, trochę o emocjach. Wtedy poznałem to prywatne oblicze człowieka, który miał opinię wspaniałego prawnika, błyskotliwego mówcy, ale też etycznego obywatela. Pan Mecenas był wtedy niespotykanie refleksyjny, ciepły. Mimo, że byłem świadkiem wielu jego obron na salach rozpraw, czytałem jego świetne pisma procesowe, to zapamiętałem go najbardziej z tej właśnie rozmowy.

Wreszcie wspominam Ś.P. Panią Dorotę Łodej, z którą wiele lat pracowałem w sądzie rejonowym. Pani Dorota była kierowniczką sekretariatu w wydziale, któremu przewodniczyłem. Była wspaniałą osobą. Prawniczka, przez wiele lat orzekała w Kolegium do Spraw Wykroczeń. Świetna organizatorka, matka wszystkich młodych pracowników. Osoba niezwykłej kultury, ale ujmująca i dowcipna. Różniła nas bariera stanowiska, doświadczenia życiowego, osobowości ale mogę chyba z dumą powiedzieć, że się przyjaźniliśmy, choć do końca jej życia mówiliśmy do siebie na „Pan” – „Pani”.

Można zadać pytanie: Co łączyło te osoby?

Intuicyjnie odpowiadam: klasa, autorytet, powszechny szacunek! To nie tylko merytoryczna wiedza, nie tylko PR, nie tylko techniczna umiejętność zarządzania. Było to coś znacznie więcej, coś czego nie da się nauczyć ani kupić – CZŁOWIECZEŃSTWO.

Proszę się na mnie nie obrażać, ale mam problem, aby dziś w moim otoczeniu odnaleźć dużo osób tego pokroju. Przykłady nadętych cyników mogę sypać z rękawa. Wzorce bezrefleksyjnych karierowiczów czy pustych wyrobników aż na usta się cisną. Autorytety?... znam prawie wyłącznie te pompowane sztucznie, oparte na strachu, takie, które zapomina się na drugi dzień po utraceniu przez nie funkcji lub stanowiska.

Chciałbym bardzo, żeby mimo to, dane nam było w naszym sądowym, łódzkim życiu poznawać i uczyć się od osób, którym po latach będziemy chcieli zapalić w pamięci symboliczny znicz.

 

SSO Grzegorz Gała

 

 

 

 

 

Redakcja: Krzysztof Kacprzak, Halina Kierska-Furmańczyk, Ewa Maciejewska, Rafał Maciejewski (admin) i Katarzyna Wesołowska-Zbudniewek

kontakt:   administrator(at)sedziowielodzcy.pl    (w miejsce (at) należy wpisać @)