Co słychać w łódzkich sądach

W związku z powstałymi na Zebraniu Sędziów Sądu Okręgowego w Łodzi w dniu 31 stycznia 2019 r. wątpliwościami co do specjalizacji prezesa Michała Błońskiego w wyrokach łącznych, publikujemy dokumenty określającego zakres czynności prezesa w 2018 i 2019 roku. Komentarz w artykule sędziego Tomasza Krawczyka z dnia 3 lutego 2019 r. „Czy tylko wyroki łączne?”

System Losowego Przydziału Spraw w Sądzie Okręgowym w Łodzi.

 

System SLPS działał w Sądzie Okręgowym w Łodzi przez cały 2018 rok. Dane uzyskane w trybie dostępu do informacji publicznej pozwalają na pierwsze oceny konsekwencji funkcjonowania tego sytemu. Załączona do tego opracowania tabela obejmuje wszystkich sędziów Sądu Okręgowego w Łodzi i sędziów, którzy orzekali w tym Sądzie w roku 2018 na stałych delegacjach. W imię transparentności wymiaru sprawiedliwości, z zachowaniem zasady jawności informacji o sędziach jako funkcjonariuszach publicznych, trzeba podać konkrety i to z przytoczeniem nazwisk orzeczników. Tabela uwzględnia tylko główne kategorie spraw (C, Ca, Ga, GC, K, Ka, P, Pa, U i Ua). Oczywiście to mniejsza część spraw wpływających do Sądu Okręgowego w Łodzi. Jednak są to sprawy najcięższe gatunkowo, generujące najbardziej pracochłonne uzasadnienia, a więc w znacznej mierze decydujące o skali obciążenia sędziów.  Poza tym czytelność tabeli zakłada, że nie powinna ona być przeładowana danymi. Na tę chwilę dysponujemy pełnymi danymi za trzy kwartały 2018 roku. Sędziowie, którzy uczestniczyli w podziale spraw nie zawsze pracowali przez cały okres objęty analizą. Dlatego w tabeli uwzględniono dane o tzw. obsadzie średniookresowej, która uwzględnia okresy nieobecności sędziów (zwolnienia, urlopy, delegacje do innych sądów, okresy delegowania do Sądu Okręgowego w Łodzi). Informacje te pozwolą każdemu wyrobić sobie pogląd na temat sprawiedliwości SLPS. Niewątpliwie łatwiej ocenić sytuacje wydziałów, które mają wszystkie sprawy z danego repertorium (tak jest w przypadku spraw Ga, GC; Ka, P, U, Pa i Ua). Trudniej wyciągać wnioski w pionach wielowydziałowych, gdyż wpływ w poszczególnych wydziałach nie był jednakowy. W tych przypadkach należy oddzielnie analizować każdy wydział (trzy wydziały cywilne prowadzą sprawy C, dwa wydziały karne mają sprawy K i dwa wydziały odwoławcze orzekają w sprawach Ca). Dodatkowo trzeba uwzględnić okoliczność, że niektórzy sędziowie z uwagi na pełnione funkcje mają niższy współczynnik udziału we wpływie spraw. Nie chcę zanudzić czytelników. Dlatego przedstawię szerszą analizę tylko niektórych kategorii spraw.
Koszula bliska ciału. Dlatego zacznę od „mojego” III Wydziału Cywilnego Odwoławczego.  Od razu rzuca się w oczy, że różnice w udziale we wpływie poszczególnych sędziów, którzy nie pełnią żadnych funkcji obniżających procent przydziału, są znaczące. Sędzia, któremu SLPS przydzielił najmniej spraw – 122, pracował porównywalnie długo z sędzią, która znalazła się na przeciwnym biegunie (154 sprawy). Oboje zanotowali współczynnik obsady bardzo zbliżony do 0,8 i mieli identyczny procent udziału we wpływie (100%), a także żadne z nich nie miało specjalizacji. Skąd więc wzięła się różnica 32 spraw Ca, którą przeciętnie sędzia odwoławczy załatwia w prawie trzy miesiące? Dla ułatwienia przedstawiam tabelę dotyczącą wyłącznie sędziów III Wydziału Cywilnego Odwoławczego

Opisany wyżej problem nie dotyczy wyłącznie II instancji. Ogromne dysproporcje w podziale spraw występują choćby w X Wydziale Gospodarczym, który przeżywa ogromne problemy związane z niestabilnością kadry orzeczniczej wobec utrzymywania się dużej ilości wakatów. W zestawieniu jest aż sześciu sędziów delegowanych do Sądu Okręgowego.  Pewnie sytuacja ta tłumaczy część nierówności w obciążeniu nowymi sprawami w analizowanym okresie (sędzia, który dostał najwięcej spraw miał budowany nowy referat), ale na pewno nie wszystkie. Warto przyjrzeć się szczegółom:

Ciekawe jest spojrzenie na przewodniczących wydziałów, bo potoczna opinia o SLPS jest taka, że system ten preferuje sędziów funkcyjnych. Trudno powiedzieć czy tak rzeczywiście jest. W przyszłości warto przyjrzeć się temu zagadnieniu, które wymaga pogłębionej analizy. Na tę chwile warto wskazać, że występują zastanawiające sytuacje, które nie wynikają z różnic w czasie pracy, wysokości współczynnika w podziale spraw czy ilości sędziów, którzy orzekają w poszczególnych wydziałach. Tak jest choćby w przypadku wydziałów cywilnych. Skoro wpływ w I Wydziale Cywilnym był znacząco większy niż w II Wydziale Cywilnym, co przekłada się na to, że sędziowie z tego pierwszego wydziału co do zasady dostali więcej spraw niż ich koledzy w „konkurencyjnym” wydziale, to dlaczego zasada ta nie przekłada się na przewodniczące wydziałów? To chyba jakiś błąd systemu, który widać w poniższym zestawieniu:

W wydziałach karnych różnice nie są aż tak wyraźne, bo wpływ jest dużo niższy niż w szeroko rozumianych sprawach cywilnych. Na mniejszych liczbach widać trochę mniej. Różnice trzeba wyliczać procentowo. Niemniej wydaje się, że w przypadku pionu karnego należy zebrać dodatkowe dane, które pozwolą realnie ocenić obciążenie poszczególnych sędziów, np. przez wyodrębnienie wyroków łącznych. Na razie tylko tytułem przykładu w tabeli uwzględniono prezesa Błońskiego, który przyznał sobie swoistą specjalizację w wyrokach łącznych. Okazuje się, że poza wyrokami łącznymi w okresie trzech kwartałów 2018 roku SLPS przydzielił mu tylko 3 „normalne” sprawy K (na 12 przydzielonych spraw K aż 9 było spraw o wydanie wyroku łącznego). Trzeba pamiętać, że przez pierwsze miesiące 2018 roku sędzia Błoński nie był jeszcze prezesem sądu.
Zachęcam do lektury załączonej do tekstu tabeli (dostępnej po kliknięciu na link "Pobierz plik") i wyciągania własnych wniosków. Do ewentualnego wykorzystania może też przydać się wniosek, który pozwolił na uzyskanie tych danych. Na pewno wniosek ten wymaga rozbudowania w celu uzyskania wartościowych informacji.

 

SSO Krzysztof Kacprzak

Prezes sądu w objęciach władzy wykonawczej. Część II

 

W poprzedniej części artykułu krytycznie oceniłem sam fakt udziału osoby wykonującej funkcję prezesa sądu w wydarzeniu stricte politycznym, jakim była konferencja Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i jego zastępców (konferencja z 5 grudnia 2018 roku „Trzy lata dobrych zmian – podsumowanie pracy Ministerstwa Sprawiedliwości”). Pozostaje jeszcze do rozstrzygnięcia wątpliwość – dlaczego sędzia Kurosz został przedstawiony jako przykład sukcesu w wymiarze sprawiedliwości i czy rzeczywiście może poszczycić się sukcesami? W tym celu trzeba przyjrzeć się wynikom Sądu Rejonowego dla Łodzi - Śródmieścia w Łodzi. Analiza zostanie przeprowadzona w porównaniu z danymi z roku poprzedniego, które stanowiły podstawę do odwołania prezesów tego Sądu z zasugerowaniem nieudolności kadry kierowniczej. Wszystkie porównania muszą dotyczyć tego samego okresu. W tym przypadku będą to trzy kwartały roku, gdyż w dacie konferencji prasowej nie było bardziej aktualnych danych kwartalnych.

Z relacji z opisywanej konferencji prasowej wynika, że sędzia Kurosz przywołał swoje sukcesy w zapewnieniu poprawy sprawności rozpoznawania spraw pracowniczych, rodzinnych i gospodarczych.  W przypadku dwóch pierwszych kategorii spraw, to chwalenie się efektami działań poprzedników lub efekt braku umiejętności czytania statystyk sądowych. Natomiast w sprawach gospodarczych nie nastąpiła żadna poprawa efektywności. Sytuacja tego pionu nadal jest bardzo zła.

W roku 2017 poprzednie kierownictwo śródmiejskiego Sądu Rejonowego przeprowadziło reorganizację pionów pracy i ubezpieczeń społecznych oraz rodzinnego. W pionie pracy i ubezpieczeń społecznych zlikwidowano jeden z dwóch wydziałów i zapewniono wchłonięcie spraw pracowniczych z obszarów właściwości Sądów Rejonowych w Pabianicach i Zgierzu. W przypadku spraw rodzinnych zlikwidowano jeden z trzech wydziałów. Zabiegi te musiały zaważyć na wynikach orzeczniczych roku 2017. Likwidacja wydziału oznacza statystyczne zakończenie wszystkich spraw, które prowadzono w tym wydziale (zakreśla się ich numery w repertoriach sądowych). Jednak sprawy te nie znikają z sądu. Przeciwnie, wpisuje się je do odpowiedniego repertorium w wydziale, który sprawy przejmuje. W ten sposób sprawy, które zalegały w wydziale likwidowanym (zwane „pozostałością”, a więc różnicą pomiędzy sprawami wpływającymi, a tymi, które udało się zakończyć) zasilają wpływ spraw „nowych” w innym wydziale i zaburzają wyniki statystyczne. Dobrze widać to na liczbach.

Sprawy pracownicze i ubezpieczeniowe ogółem (po trzech kwartałach roku):

Sprawy rodzinne i nieletnich ogółem (po trzech kwartałach roku):

Powyższe tabele pokazują nadzwyczajny wpływ spraw w roku 2017, który w znacznej mierze miał charakter czysto statystyczny. W pionie rodzinnym różnica nie jest aż tak duża, ale tylko dlatego, że zlikwidowano wydział, który miał niewielki wpływ spraw i małą pozostałość spraw niezałatwionych. Statystyczne różnice widać w porównaniu zaległości i wskaźnika opanowania wpływu. Ten ostatni rośnie (załatwia się więcej spraw w stosunku do wpływu spraw nowych), ale pomimo tego wzrasta zaległość, czyli na załatwienie sprawy czeka się coraz dłużej. To zjawisko dobrze oddaje istotę zaburzenia wyników roku 2017 przez zmiany organizacyjne. Wniosek z tych tabel jest taki, że chociaż porównywane okresy są identyczne, to nie nadają się do porównania efektywności sądu, chyba że odliczy się nadzwyczajny wpływ, który miał związek z likwidacją wydziałów. Jednak na pewno, pomimo wzrostu wskaźnika opanowania wpływu, nie można mówić o poprawie efektywności w omawianych pionach orzeczniczych. Taka poprawa nastąpi, po to poprzednie kierownictwo przeprowadziło reorganizację, ale trzeba na nią trochę poczekać.

Kolejny pion orzeczniczy, który został dostrzeżony przez sędziego Kurosza, to pion gospodarczy. W tym przypadku nie było żadnych zmian organizacyjnych. Jednak wydziały gospodarcze w listopadzie 2017 roku zostały wzmocnione przez asesorów sądowych (powrót tej kategorii orzeczników do sytemu wymiaru sprawiedliwości po kilku larach). Trzeba podkreślić, że „zastrzyk” kadrowy był istotny, bo długimi miesiącami Ministerstwo Sprawiedliwości ignorowało wakaty na stanowiskach orzeczniczych w sądach powszechnych. W niektórych sądach, jak w wydziałach gospodarczych śródmiejskiego Sądu Rejonowego, sytuacja kadrowa była wręcz dramatyczna. W tamtym czasie nie było żadnych wątpliwości konstytucyjnych. Działała jeszcze Krajowa Rada Sądownictwa w składzie, który oznaczał zgodną z prawem reprezentacją środowiska sędziowskiego. Utrzymywanie tych wakatów, to była zbrodnia na obywatelach, którzy oczekują sprawnych sądów i sędziach, którzy byli obciążeni pracą ponad wszelkie rozsądne granice. W sprawach gospodarczych wpływ rośnie nieprzerwanie od kilku lat i to bardzo realnie, a nie tylko statystycznie. W roku 2018 wzrost wpływu spraw procesowych, które są rejestrowane w repertorium GC wyniósł aż 21% w stosunku do roku poprzedniego (z 4 143 spraw w roku 2017 do 5 020 spraw rok później). Sędziowie i asesorzy w wydziałach gospodarczych pracują bardzo ciężko i trudno sobie wyobrazić zwiększenie ich efektywności. Tę ciężka pracę widać w średnim miesięcznym załatwieniu na orzecznika (z uwzględnieniem faktycznie pracujących sędziów i asesorów) w sprawach GC – 40 spraw załatwianych w 2017 roku do 39 takich spraw w roku 2018. Wskaźnik opanowania wpływu w sprawach GC wyniósł w 2017 roku 96,6 %, a w roku 2018 spadł do 90,8 %. Wystąpił wprawdzie spadek wskaźnika zaległości w sprawach procesowych (8,9 w 2017 roku do 8,4 w roku 2018), ale był to efekt lawinowego wzrostu wpływu spraw. Zaległość wylicza się przez odniesienie wpływu spraw nowych do poziomu spraw, których nie udało się załatwić (pozostałości). Czyli teoretycznie na załatwienie sprawy gospodarczej procesowej obywatel poczeka krócej, ale w praktyce nie można na to liczyć, bo wydziały gospodarcze toną w dramatycznie rosnącym wpływie spraw. Spadający wskaźnik opanowania wpływu wprost przekłada się na wzrost ilości spraw niezałatwionych, czyli pozostałości. Warto również zauważyć, że na wyniki wydziałów gospodarczych ciężko pracują również referendarze sądowi, którzy w ciągu roku wydają tysiące nakazów zapłaty i załatwiają szereg innych spraw poza orzekaniem na rozprawach. Podsumowanie sytuacji w tym pionie wypada smutno – sytuacja kadrowa nie nadąża za lawinowo rosnącym wpływem spraw. Efektywność orzeczników utrzymuje się na wysokim poziomie, ale nie wystarcza do osiągnięcia poprawy sytuacji orzeczniczej. Sędzia Kurosz mijał się z prawdą mówiąc o poprawie wyników w tym pionie lub ma problem z analizą statystyk sądowych.

Nie można zapominać o kategoriach spraw, którymi sędzia Kurosz nie chwalił się w Ministerstwie Sprawiedliwości.  W tym zakresie na szczególną uwagę zasługuje największy pion orzeczniczy w sądzie – sprawy cywilne. W tym przypadku sędzia Kurosz przeprowadził reorganizację, która nie wiązała się z likwidacją żadnego z czterech wydziałów cywilnych, a więc nie było żadnych zabiegów statystycznych. Zmiana polegała na tym, że od pewnego momentu wpływ nowych spraw jest inaczej dzielony pomiędzy wydziały. W krótkim okresie zmiany te najbardziej dotykają spraw procesowych C, bo wyeliminowano swoistość wydziału, który zajmował się ogromną ilością tego typu spraw, rozpoznawanych w postępowaniu uproszczonym. Sprawy drobne obciążą teraz wszystkich cywilistów w sądzie. Zarówno tych, którzy nie orzekali w sprawach uproszczonych, ale prowadzili duże referaty obejmujące sprawy poważniejsze, nasycone sprawami trwającymi długo (tzw. sprawy stare), jak i ich kolegów z dawnego wydziału ds. uproszczonych bez tak niekorzystnie ukształtowanych referatów. Efekty tych zmian będą widoczne za jakiś czas. Na tę chwilę poziom opanowania wpływu w sprawach C spadł (101,9% w 2017 roku do 89,3% w roku 2018), choć wrósł w drugim głównym repertorium, które dotyczy spraw nieprocesowych, to jest Ns (96,1% w 2017 roku do 98,8% w 2018 roku).

W sprawach karnych rok 2018 będzie okresem szczególnym z uwagi na reorganizację polegającą na likwidacji jednego z wydziałów. Zmiany tej nie widać jeszcze w wynikach po trzech kwartałach w najważniejszym repertorium karnym, dotyczącym przestępstw – repertorium K. Likwidowany wydział spraw takich w ogóle nie załatwiał (prowadził sprawy wykroczeniowe). Poziom opanowania wpływu i wskaźniki zaległości w repertorium K wzrosły przy bardzo stabilnym wpływie (wzrost o 2%) – w roku 2017 opanowanie wpływu 100,2 %, wskaźnik zaległości 3,9; w roku 2018 opanowanie wpływu 96,3 %, wskaźnik zaległości 4,2.

Sytuacja w pozostałych pionach przedstawia się następująco:

Wnioski z powyższej tabeli nasuwają się same. Sytuacja raczej pogarsza się w stosunku do roku 2017. Szczególnie zastanawiające jest to w przypadku ksiąg wieczystych, gdzie przy stabilnym wpływie nastąpiło zmniejszenie współczynnika opanowania wpływu, które wynikało ze spadku ilości załatwień, (co przełożyło się na pogorszenie wskaźnika zaległości). Wyraźna poprawa poziomu opanowania wpływu wystąpiła tylko w KRS, ale wynik ten osiągnięto przy znacząco mniejszej ilości załatwień, która była wystarczająca wobec wyraźnego spadku wpływu (o ok. 22%).

Czas na zbiorcze podsumowanie wyników analizy i wnioski. W roku 2018 w Sądzie Rejonowym dla Łodzi - Śródmieścia w Łodzi sytuacja jest gorsza niż w roku poprzednim. Na pewno nie widać żadnego spektakularnego sukcesu. W niektórych pionach orzeczniczych zauważalne są pozytywne tendencje wynikające z działań poprzedników sędziego Kurosza. W kilku innych pionach sytuacja nadal jest bardzo trudna i to raczej z tendencją do pogarszania się. Nie jest to wina sędziego Kurosza, który zarządza sądem zaledwie od 11 miesięcy. To zdecydowanie zbyt wcześnie na jakieś osiągnięcia w zarządzaniu sądem, nawet dla osób z wiedzą i doświadczeniem w tym zakresie (w omawianym przypadku tak nie jest). Nurtuje mnie jednak pytanie - dlaczego sędzia Kurosz posłużył za przykład „dobrej zmiany” w zarządzaniu sądami? Widzę dwie możliwości. Pierwsza możliwość jest taka, że w innych sądach jest jeszcze gorzej. Druga możliwość wiąże się z przyjęciem, że sędzia Kurosz świadomie dał się wykorzystać w działaniach propagandowych władzy wykonawczej. Obie te możliwości są bardzo smutne i obrazują fatalny stan sądownictwa w Polsce roku 2018.

 

SSO Krzysztof Kacprzak

 

Pytanie prejudycjalne

 

Postanowieniem z dnia 31 sierpnia 2018 roku w sprawie I C 205/17 Sąd Okręgowy w Łodzi, Wydział Cywilny w sprawie z powództwa Miasta Łowicz przeciwko Skarbowi Państwa – Wojewoda Łódzki o zapłatę postanowił , na podstawie art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, skierować do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytanie prejudycjalne dotyczące wykładni przepisów prawa unijnego w brzmieniu „Czy artykuł 19 ust. 1 akapit drugi Traktatu o Unii Europejskiej należy interpretować w ten sposób, że wynikający z niego obowiązek państw członkowskich do ustanowienia środków zaskarżenia niezbędnych do zapewnienia skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii, sprzeciwia się przepisom istotnie zwiększającym ryzyko naruszenia gwarancji niezależnego postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów w Polsce poprzez:

  1. wpływ polityczny na prowadzenie postępowań dyscyplinarnych,
  2. powstanie ryzyka wykorzystywania systemu środków dyscyplinarnych do politycznej kontroli treści orzeczeń sądowych oraz
  3. możliwość wykorzystania w postępowaniach dyscyplinarnych przeciwko sędziom dowodów uzyskanych za pomocą przestępstwa?”

 

Sąd podał, iż dotychczasowy przebieg postępowania wskazuje na duże prawdopodobieństwo, że przyszły wyrok w sprawie może być dla Skarbu Państwa niekorzystny. Z perspektywy pytania prejudycjalnego istotne znaczenie mają okoliczności faktyczne związane z nowym, upolitycznionym systemem dyscyplinarnym wobec sędziów oraz wyszczególnione przepisy dotyczące ustawy o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym i ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Powodują one, że Sąd Okręgowy powziął realną obawę, czy w razie określonego rozstrzygnięcia sprawy, w stosunku do składu orzekającego może zostać wszczęte postępowanie dyscyplinarne, motywowane politycznie. Zdaniem sądu odsyłającego narusza to art. 19 ust. 1 akapit 2 TUE, gdyż poprzez naruszenie niezawisłości sędziowskiej pozbawia strony prawa do skutecznego środka odwoławczego, którego zapewnienie jest obowiązkiem państw członkowskich zgodnie z art. 19 ust. 1 akapit 2 TUE.

Sąd Okręgowy powołał w tym zakresie m.in. wyrok TSUE  (wielka izba) z dnia 27 lutego 2018 r. w sprawie C-64/16, Associação Sindical dos Juízes Portugueses przeciwko Tribunal de Contas, ECLI:EU:C:2018:117. Podkreślił, że zasada skutecznej ochrony sądowej praw, jakie jednostki wywodzą z prawa Unii, do której odnosi się art. 19 ust. 1 akapit drugi TUE, stanowi zasadę ogólną prawa Unii, wynikającą z tradycji konstytucyjnych wspólnych państwom członkowskim, wyrażoną w art. 6 i 13 Europejskiej konwencji ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, podpisanej w Rzymie w dniu 4 listopada 1950 r., oraz obecnie potwierdzoną w art. 47 Karty Praw Podstawowych (pkt. 35 cytowanego wyroku). Zaś samo istnienie skutecznej kontroli sądowej służącej zapewnieniu poszanowania prawa Unii jest nieodłączną cechą państwa prawa (pkt. 36 cytowanego wyroku). Wynika stąd, że każde państwo członkowskie powinno zapewnić, by organy należące – jako „sąd” w rozumieniu prawa Unii – do systemu środków odwoławczych w dziedzinach objętych prawem Unii odpowiadały wymogom skutecznej ochrony sądowej (pkt. 37 cytowanego wyroku).

Sąd wskazał, że istotnym warunkiem zagwarantowania skutecznej ochrony prawnej jest niezawisłość sądu. Gwarancja niezawisłości jest niezbędna nie tylko na poziomie Unii, w odniesieniu do sędziów Unii i rzeczników generalnych Trybunału ( art. 19 ust. 2 akapit trzeci TUE), ale także na poziomie państw członkowskich, w odniesieniu do sądów krajowych. Dla sądu odsyłającego niejasnym pozostaje, czy pojęcie skutecznej ochrony sądowej da się pogodzić w przepisami krajowymi wpływającymi poprzez kształt modelu postępowania dyscyplinarnego na niezawisłość sędziowską.

Sąd podniósł, że w wyroku TSUE  (wielka izba) z dnia 25 lipca 2018 r. w sprawie C-216/18 PPU, ECLI:EU:C:2018:586, Trybunał stwierdził, że wymóg niezawisłości sędziów wchodzi w zakres istotnej treści prawa podstawowego do rzetelnego procesu sądowego (pkt. 48), a w odniesieniu do wymogu niezawisłości sądów przypomniał, że jest on integralnym elementem sądzenia i obejmuje dwa aspekty. Pierwszy aspekt, o charakterze zewnętrznym, wymaga, aby dany organ wypełniał swoje zadania w pełni autonomicznie, bez podległości w ramach hierarchii służbowej, bez podporządkowania komukolwiek, w sposób wolny od nakazów czy wytycznych z jakiegokolwiek źródła, oraz pozostając pod ochroną przed ingerencją i naciskami z zewnątrz, które mogą zagrozić niezależności osądu jego członków i wpływać na ich rozstrzygnięcia (pkt. 63). Nadto w tym cytowanym wyroku TSUE uznał, że wymóg niezawisłości zakłada również, że system środków dyscyplinarnych dla osób, którym powierzono zadanie sądzenia, przewiduje niezbędne gwarancje w celu uniknięcia ryzyka wykorzystywania takiego systemu do politycznej kontroli treści orzeczeń sądowych.

Sąd odsyłający wniósł o wykładnię, czy powyższe poczynione w sprawie C-216/18 PPU ustalenia odnoszą się także do modelu postępowań dyscyplinarnych  wobec sędziów przyjętych w Polsce i stanął na stanowisku, że model krajowych postępowań dyscyplinarnych w Polsce narusza wymóg skutecznej ochrony sądowej. Nadto regulacje te, wbrew zaleceniom Europejskiej Komisji na rzecz Demokracji przez Prawo (Komisja Wenecka) Rady Europy oraz orzeczeniu Europejskiego Trybunał Praw Człowieka w sprawie Oleksandr Wołkow przeciwko Ukrainie (skarga nr 21722/11, Wyrok ETPC z 9.01.2013 r.,  ECLI:CE:ECHR:2013:0109JUD002172211, pkt. 177-185), pozwalają na  kwalifikację jako przewinienia dyscyplinarnego szerokiego katalogu czynów według uznania polityka – Ministra Sprawiedliwości.  

Sąd podkreślił, że bardzo delikatną materią  jest stosowanie środków dyscyplinarnych w związku ze stosowaniem prawa przez sędziego. Co do zasady, postępowania dyscyplinarne nie mogą rozciągać się na „różnice w interpretacji prawniczej lub sądowe pomyłki”, gdyż istota funkcji sędziego polega na „niezależnym interpretowaniu regulacji prawnych”. Takie zachowanie sędziego samo w sobie nie powinno stanowić podstawy do uruchamiania sankcji dyscyplinarnych, chyba, że towarzyszyła mu „zła wola” i „intencja przysporzenia korzyści lub zaszkodzenia stronie w postępowaniu” albo było „rezultatem rażącego zaniedbania”.  Powyższe zalecenia wydają się, zdaniem Sądu Okręgowego, mieć także zastosowanie do sędziego europejskiego w rozumieniu prawa UE, nie są one jednak realizowane przez obecny model sądownictwa dyscyplinarnego wobec sędziów w Polsce.

 

Informacja rzecznika prasowego Sądu Okręgowego w Łodzi

z dnia 5 września 2018 r.

Co zrobi KRS?

 

W dniach 25-26 czerwca 2018 r. odbyło się Zgromadzenie Przedstawicieli Sędziów Apelacji Łódzkiej, na którym zaopiniowano: 13 kandydatów na 7 wolnych stanowisk sędziowskich w Sądzie Apelacyjnym w Łodzi, 12 kandydatów na 4 wolne stanowiska w Sądzie Okręgowym w Kaliszu, 10 na 5 w Sądzie Okręgowym w Płocku i 53 kandydatury na 18 wolnych stanowisk w Sądzie Okręgowym w Łodzi.

 

Odnotować należy, że jeden z kandydatów do Sądu Apelacyjnego wycofał się z procedury, która budzi wątpliwości w związku z nienależytym obsadzeniem Krajowej Rady Sądownictwa.

 

Mimo to procedura konkursowa trwa i jak widać z liczby chętnych na wolne stanowiska ma charakter wyjątkowy. Wynika to z jednej strony z długiego czasu nieobwieszczania o wolnych stanowiskach, a z drugiej z przeświadczenia, że sytuacja jest specyficzna i poprzednie, zwyczajowe reguły gry przestały obowiązywać.

 

Wśród kandydatów do Sądu Okręgowego w Łodzi można wyodrębnić pewne charakterystyczne grupy:

 

Pierwsza grupa, to 16 sędziów od dłuższego czasu orzekających na stałych delegacjach (rekordziści od 2 lat). Wszyscy otrzymali bardzo dobre opinie wizytatorów, pozytywne opinie Kolegium SA w Łodzi z rekomendacją (w jednym wypadku bez rekomendacji), a w głosowaniu na forum Zgromadzenia Przedstawicieli po 50 do 65 głosów na tak (na 72 głosujących), do 10 głosów na nie,  a resztę głosów wstrzymujących się.

 

Druga grupa to byli funkcyjni, którzy po odwołaniu lub rezygnacji z funkcji w trybie tzw. specustawy, nie otrzymali przedłużenia delegacji w SO. Tu opinia wizytatorów, Kolegium i  przedstawicieli sędziów była jednomyślne pozytywna:

Joanna Szczygielska – 67 głosów za, 3 przeciw i 2 wstrzymujące się

Wioletta Sychniak - 67 głosów za, 3 przeciw i 2 wstrzymujące się

Michał Krakowiak – 64 głosy za, 2 przeciw i 3 wstrzymujące (w tym przypadku dodatkowo rekomendacja ze strony Kolegium)

 

Trzecia grupa to aktualni funkcyjni powołani na miejsce odwołanych w trybie specustawy poprzedników. Do wszystkich kandydatów z omawianej grupy, zgromadzeni przedstawiciele mieli dużo pytań, jednak tylko sędzia Krzysztof Kurosz – nowo powołany prezes sądu śródmiejskiego - stawił się na Zgromadzenie i odpowiadał na pytania.

Dowiedzieliśmy się, że nie bierze odpowiedzialności za Sąd Najwyższy ani za KRS, a co do art. 17 specustawy czeka na orzeczenie organu międzynarodowego. W sprawie zarzutów merytorycznych do swojej pracy orzeczniczej uważa je za niezasadne. Otrzymany wytyk w świetle późniejszego orzeczenia Sądu Najwyższego,  powinien być adresowany do Sądu Okręgowego, który go udzielił. Przeniesienie z III do XVIII wydziału wynikało z potrzeb kadrowych wydziału XVIII. O innych przyczynach nikt go pisemnie ani ustnie nie informował. Jeżeli wcześniej twierdził co innego, to wynikało to z tego, że  wtedy się bał, a teraz stał się odważny. Na wolne stanowisko zgłosił się niedługo po powołaniu na funkcję prezesa, bo takie możliwości daje ogłoszenie konkursu. Wcześniej takie możliwości także były, ale nie było to mile widziane.

Ocena wizytatorów pozytywna, ocena Kolegium wobec prezesa widzewskiego - Marka Pietruszki – negatywna, wobec pozostałej dwójki pozytywna. Ocena Zgromadzenia miażdżąca:

Krzysztof Kurosz – 7 głosów za, 58 przeciw, 7 wstrzykujących

Marek Pietruszka – 5 głosów za, 63 przeciw i 4 wstrzymujące

Dorota Drab – 11 głosów za, 49 głosów przeciw i 12 wstrzymujących się

Na marginesie można dodać, że podobnie jednoznacznie oceniony został dzień wcześniej nowo powołany wiceprezes Sądu Okręgowego w Łodzi ubiegający się o wolne stanowisko w Sądzie Apelacyjnym w Łodzi - Marek Kruszewski – 8 głosów za, 69 przeciw, 7 wstrzymujących się.

 

Kolejna – czwarta grupa - to 2 kandydatów z ministerstwa: 1 osoba od kilkunastu lat na delegacji,  a jedna orzekająca wcześniej w Sądzie Rejonowym w Suwałkach i prawdopodobnie tam na stałe zamieszkała.  Żaden z kandydatów nie stawił się na Zgromadzeniu ani nie złożył deklaracji czy po ewentualnym powołaniu na funkcję sędziego Sadu Okręgowego w Łodzi  zrezygnuje  z delegacji w Ministerstwie.

Ocena wizytatora i  kolegium w pierwszym wypadku negatywna, a w drugim pozytywna. Ocena Zgromadzenia jednoznacznie negatywna. Wyniki głosowania:

Grażyna Grzegorczyk-Steć – 3 za, 63 przeciw i 7 wstrzymujących

Piotr Szydłowski – 4 za, 63 przeciw, 5 wstrzymujących się

 

Następna – piąta grupa - to 2 kandydatury adwokackie. Również w tym przypadku, żaden z kandydatów nie stawił się na Zgromadzeniu. Sędziowie wizytatorze nie znaleźli w kontrolowanym materiale aktowym uzasadnienia dla rozpoczynania kariery sędziowskiej od stopnia okręgowego. Wskazali, że oboje kandydaci mogliby uzyskać pozytywną rekomendację do kandydowania, ale na stanowisko sędziego rejonowego. Ocena kolegium negatywna. Ocena Zgromadzenia po 1 głosie za, 63/64 przeciw i 7/8 wstrzymujących.

 

Z pozostałych kandydatów - 3 uzyskało opinię negatywną sędziów wizytatorów i Kolegium. Na szczególną uwagę zasługują 2 nazwiska: Wiktor Matysiak i Małgorzata Frąckowiak-Kalinowska. Obie te osoby znalazły się bowiem na liście sędziów pozytywnie zaopiniowanych przez KRS i powołanych przez Ministra Sprawiedliwości do sądu dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Łodzi.

Ocena Zgromadzenia: Wiktor Matysiak – 4 głosy za, 56 przeciw i 12 wstrzymujących, Małgorzata Frąckowiak-Kalinowska - 4 głosy za, 55 przeciw i 13 wstrzymujących

 

Pozostali kandydaci to sędziowie, którzy postanowili poddać się procedurze konkursowej, być może po to żeby sprawdzić jak są oceniani na tle innych.  Wszyscy otrzymali pozytywne opinie sędziów wizytujących oraz Kolegium. Również ze strony Zgromadzenia przeważały głosy za lub wstrzymujące, co należy odczytać jako zielone światło na przyszłość do starania się o kolejne wolne stanowiska. W tej grupie pozytywnie należy wyróżnić: Annę Seniuk, Sebastiana Mihuniewicza i Katarzynę Badziak-Makuch, którzy pomimo braku rekomendacji ze strony Kolegium i braku delegacji otrzymali wysokie poparcie ze strony Zgromadzenia, odpowiednio 50, 48 i 45 głosów za.

 

Pozytywne oceny wizytatorów, rekomendacje kolegium i wysokie poparcie Zgromadzenia na pewno cieszą kandydatów, którzy je uzyskali. Nie dają jednak gwarancji pozytywnego wyboru przez KRS. A contrario, opinie negatywne i brak poparcia środowiska w tym konkursie szans nie przekreślają. Nie ma bowiem żadnych danych pozwalających przewidzieć jakie kryteria będzie brał pod uwagę KRS.

 

Czy spróbuje udowodnić, że wbrew przekonaniu swoich oponentów, wcale nie preferuje nowo powołanych prezesów i sędziów delegowanych do ministerstwa ?

 

Jak podejdzie np. do sędziów których pozytywnie zaopiniowała do sądu dyscyplinarnego, a których dorobek orzeczniczy oraz organizacja pracy wzbudziły bardzo duże zastrzeżenia ze strony wizytatorów, a  także Kolegium, natomiast ze strony Zgromadzenia poparcie było niewiele większe od pięciu setnych?

Swoją drogą, na tym przykładzie bardzo dobrze, po raz kolejny widać, bardzo wątpliwy sposób doboru sędziów do sądów dyscyplinarnych, którzy zostali wybrani nie wiadomo według jakich kryteriów przez Ministra Sprawiedliwości i nie wiadoma według jakich kryteriów zaopiniowani pozytywnie przez KRS (naradę w tej części utajniono!).

 

Wracając do opiniowania kandydatów na wolne stanowiska sędziowskie przez aktualnie urzędująca KRS, jeżeli i w tej sprawie nie dojdzie do utajnienia obrad, przekonamy się  jak bardzo istotne lub nieistotne dla tej Rady są takie czynniki jak:  praca wykonana na delegacji, rozpoczęte sprawy i wyznaczone sesje, bardzo dobre opinie wizytatorów poparte badaniem akt i statystyką, rekomendacja Kolegium i wreszcie wysokie lub bardzo wysokie poparcie środowiska. 

 

Oczywiście wynik głosowania na Zgromadzeniu można skwitować starym „kasta broni swoich”., ale czy do tej kasty zaliczać wszystkich sędziów czy tylko tych, którzy przed „reformą” byli na stanowiskach funkcyjnych  i ewentualnie w sądach wyższych rzędów. Przecież ciężko pracujący sędziowie liniowi, zwłaszcza z sądów rejonowych nie powinni być in gremio tak pogardliwie określani, a ich udział w Zgromadzeniu Przedstawicieli Sędziów Apelacji to 1/3, kolejna 1/3 to sędziowie okręgowi, a jedynie pozostała 1/3 to sędziowie apelacyjni. Do tego wybory przedstawicieli odbyły się całkiem niedawno – w okręgu łódzkim  – 16 marca 2018. Aktualny skład Zgromadzeniu Przedstawicieli Sędziów Apelacji to zatem reprezentanci środowiska wybrani już po „reformie”. Mam też graniczące z pewnością odczucie, że bardzo podobny rozkład poparcia dla kandydatów (zwłaszcza obecnych i byłych funkcyjnych oraz delegowanych do ministerstwa) byłby, gdyby dać prawo opiniowania zebraniom sędziów, z których pochodzą lub nowemu, doreprezentowanemu przez sędziów rejonowych - Kolegium Sądu Okręgowego.  

Co do sędziów delegowanych do Sądu Okręgowego  – jak pisałam wcześniej – tu problem widzę w samym istnieniu stałych delegacji, nie zaś tradycji poparcia dla osób, które na tych delegacjach od wielu miesięcy sumiennie wykonują obowiązki sędziów okręgowych. Rzeczywiście do tej pory w okręgu łódzkim nie było zwyczaju kandydowania na wolne stanowisko sędziowskie spoza delegacji. Nie jest jednak prawdą, że takich przypadków w ogóle nie było. Sama jestem najlepszym przykładem, że takie zgłoszenie nie zamykało, ale otwierało drogę do awansu w kolejnym konkursie.

 

Jak oceni naszych kandydatów KRS, prawdopodobnie przekonamy się już w lipcu.

 

SSO Ewa Maciejewska

Wyciąg z protokołu Kolegium SA z 18 czerwca 2018 r.

Sąd Dyscyplinarny

Minister Sprawiedliwości z dniem 1 lipca 2018 r. powierzył wykonywanie obowiązków sędziego dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Łodzi następującym sędziom:

  1. Pan sędzia Piotr Jan Cięciwa, sędzia Sądu Okręgowego w Łodzi,
  2. Pani sędzia Izabela Dercz, sędzia Sądu Apelacyjnego w Łodzi,
  3. Pan sędzia Krzysztof Eichstaedt, sędzia Sądu Apelacyjnego w Łodzi,
  4.  Pani sędzia Małgorzata Frackowiak-Kalinowska, sędzia Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi,
  5. Pani sędzia Lidia Grzelak, sędzia Sądu Rejonowego w Ciechanowie,
  6. Pan sędzia Mariusz Królikowski, sędzia Sądu Okręgowego w Płocku,
  7. Pan sędzia Przemysław Maciejewski, sędzia Sądu Rejonowego w Bełchatowie,
  8. Pan sędzia Wiktor Matysiak, sędzia Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi,
  9. Pan sędzia Jarosław Papis, sędzia Sądu Apelacyjnego w Łodzi,
  10. Pani sędzia Katarzyna Sztandar, sędzia Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim,
  11. Pan sędzia Paweł Urbaniak, sędzia Sądu Apelacyjnego w Łodzi,
  12. Pan sędzia Grzegorz Wasiński, sędzia Sądu Okręgowego w Łodzi.

Wybory kandydatów na zastępcę rzecznika dyscyplinarnego

Na Zgromadzeniu Przedstawicieli Sędziów Apelacji Łódzkiej w dniu 25 czerwca 2018 r. wybraliśmy 3 kandydatów na zastępcę rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Łodzi. Uwaga!, każdy mógł oddać tylko 1 głos.

Wyniki głosowania:

Zbigniew Mierzejewski, sędzia Sądu Okręgowego w Łodzi – 44 głosy

Maria Motylska –Kucharczyk, sędzia Sądu Okręgowego w Łodzi – 22 głosy

Marian Baliński, sędzia Sądu Apelacyjnego w Łodzi – 12 głosów

Prezesie, pomóż prezesowi!

Czystki kadrowe w polskich sądach wyniosły na funkcje administracyjne nowych ludzi. Minister Sprawiedliwości uznał, że osoby te trzeba wesprzeć przez szybkie odciążenie ich od obowiązków orzeczniczych. Temu celowi służy dodanie z dniem 1 stycznia 2018 roku, mocą rozporządzenia z 28 grudnia 2017 r. (Dz.U. z 2017 r. poz. 2481), szczególnego rozwiązania. Wprowadzony wtedy § 52a rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 23 grudnia 2015 r. – Regulamin urzędowania sądów powszechnych (Dz.U. z 2015 r. poz. 2316 ze zm.) warto przytoczyć w całości:

ust. 1. prezes sądu przełożonego może wstrzymać przydział na określony czas sędziemu powołanemu do pełnienia funkcji, o których mowa w § 48 ust. 1 pkt 2 lit. e-g.

ust. 2. prezes sądu przełożonego może zwolnić z obowiązku rozpoznania części przydzielonych spraw sędziego powołanego do pełnienia funkcji, o których mowa w § 48 ust. 1 pkt 2 lit. f i g, jeżeli przed powołaniem sędzia miał wskaźnik przydziału ponad 75% i zastosowanie przepisu ust. 1 nie jest wystarczające.

Omawiane rozwiązanie dotyczy osób funkcyjnych, które mogą liczyć na największe ulgi w przydziale nowych spraw. Do tej pory nie było żadnego mechanizmu odciążania funkcyjnych od obowiązków orzeczniczych. Warto prześledzić nowy mechanizm na przykładzie sędziego Krzysztofa Kurosza, od stycznia 2018 roku prezesa Sądu Rejonowego dla Łodzi Śródmieścia w Łodzi, który z dużą determinacją przecierał szlaki, walcząc o skorzystanie z omawianej możliwości.

Na początek uwaga organizacyjna. Rzeczowe pokazanie omawianego mechanizmu wymagało zebrania danych. Dokumenty dotyczące stosunku służbowego sędziego Kurosza podlegają ujawnieniu w trybie ustawy z dnia 6 września 2001 roku o dostępie do informacji publicznej (tekst jedn. Dz.U. z 2016 r. poz. 1764 ze zm). Stosowny wniosek został skierowany do Prezesa Sądu Okręgowego w Łodzi, ale do tej pory nie został zrealizowany. Wniosek ten odniósł jednak niecodzienny skutek – „przypadkowo” zbiegł się z oświadczeniem sędziego Kurosza, które ukazało się na stronie internetowej śródmiejskiego Sądu Rejonowego.  Można załamywać ręce nad sposobem działania organu Sądu Okręgowego w Łodzi, który przedziwnie rozumie wymogi postępowania administracyjnego o udzielenie informacji publicznej, ale przynajmniej udało się uzyskać dostęp do materiałów źródłowych, które stanowią załącznik do wspomnianego oświadczenia.

Pan sędzia Kurosz dwa razy występował o zwolnienie z obowiązku rozpoznania części przydzielonych spraw. Za pierwszym razem nieskutecznie, bo ówczesny prezes sądu przełożonego, czyli sędzia Dariusz Limiera, poczuł się związany negatywną opinią kolegium (kolegium wskazało, którą część wniosku uważa za usprawiedliwioną okolicznościami). Ponowiony wniosek, dalej idący niż pierwszy, bo zakładający zwolnienie z większej ilości spraw, został uwzględniony już bez czekania na opinię kolegium. Można dyskutować czy opinia kolegium była w tym przypadku niezbędna, ale ważniejsze jest inne zagadnienie. Prezes Limiera uznał sprawę za tak pilną, że wniosek uwzględnił „rzutem na taśmę” – w ostatnim dniu swojego urzędowania. Całość procedury trwała 1 dzień: wniosek sędziego Kurosza i pismo prezesa Limiery, wraz z dekretacją po przesłaniu decyzji do Sądu Rejonowego mają tę samą datę, to jest 8 marca 2018 roku. Dzień później, 9 marca 2018 roku, sędzia Limiera przestaje być prezesem, gdyż złożył rezygnację. Determinacja obu panów prezesów do szybkiego uregulowania omawianej sprawy jest więc zadziwiająca, ale czy uzasadniona okolicznościami?

W oświadczeniu z 8 marca 2018 rok sędzia Kurosz zapewnia, że ma „najsprawniej prowadzony referat w XVIII Wydziale Cywilnym” (w końcu, kto mnie pochwali, jak sam siebie nie pochwalę). Tak sprawnie prowadzony referat powinien topnieć w oczach, gdy tylko ograniczy się wpływ nowych spraw, do czego prezes ma pełne prawo. Zasadę tę widać najlepiej w przypadku wydziałów z bardzo dużym wpływem. W 2017 roku do XVIII Wydziału Cywilnego wpłynęło niewiele ponad 5 000 spraw procesowych kategorii „C”, co daje wpływ na poziomie 417 spraw miesięcznie, a więc 86 spraw miesięcznie na etat (6 etatów sędziowskich) i 86 spraw miesięcznie na rzeczywistą obsadę (etaty skorygowane o nieobecności sędziów). Przeciętne załatwienie w sprawach „C” w roku 2017 wynosiło 74 sprawy na etat i 91 spraw na rzeczywistą obsadę. Właśnie te wartości trzeba było brać pod uwagę przy podejmowaniu decyzji. Nie było wtedy żadnych podstaw do uwzględnienia potencjalnych zmian w podziale funkcjonalnym śródmiejskiego Sądu. Na podstawie tych danych łatwo zauważyć, że obniżenie poziomu przydziału nowych spraw, połączone z efektywnym kończeniem spraw znajdujących się w referacie sędziego, w krótkim czasie musi doprowadzić do ograniczenia referatu prezesa w stosunku do sędziów z wydziału, którzy dostają pełny wpływ. Co najwyżej można było myśleć o czasowym wstrzymaniu przydziału spraw. Zabranie spraw z referatu sędziego Kurosza było działaniem ponad potrzeby. Nie tłumaczy stanowiska sędziego Kurosza okoliczność, że nie wystąpił o najniższy dopuszczalny procent przydziału nowych spraw (25% zamiast 40%), tak jak zrobili wszyscy „nowi” prezesi. Logika takiego działania prezesa Kurosza wydaje się dyskusyjna, chyba że chodziło o mało udaną próbę poprawiania wizerunku. W każdym razie mniej spraw nowych w referacie, to niewątpliwie nie to samo, co przekazanie sędziom z wydziału spraw zasilających już istniejący referat. Przy okazji sędzia Kurosz w oświadczeniu z 8 marca 2018 roku powołuje się na zupełnie nietrafioną argumentację „równościową”, odwołującą się do sytuacji sędziów zmieniających miejsce służbowe. Sędziowie ci w nowym miejscu służbowym mają mieć pełne obciążenie (100% wpływu), a więc trudno przypuszczać, że są w stanie efektywnie zarządzać dwoma pełnymi referatami – w dotychczasowym i w nowym miejscu służbowym.

W podsumowaniu trzeba podkreślić, że wszyscy sędziowie zostali obciążeni obowiązkiem kończenia wszystkich spraw z referatu, gdyż wprowadzono ustrojową zasadę ciągłości składu (art. 47b §1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r.  – Prawo o ustroju sądów powszechnych (tekst jedn. Dz.U. z 2018 r. poz. 23 ze zm., zwana dalej „u.s.p.”). Odstępstwa od tej zasady są absolutnym wyjątkiem i zostały szczegółowo uregulowane – patrz. art. 47b § 5 u.s.p. Podobnie wstrzymanie wpływu spraw do referatu dla „zwykłych” sędziów precyzyjnie reguluje ustawa w art. 47a § 5 u.s.p. Rozwiązanie to zakłada podanie decyzji do wiadomości sędziów w wydziale, możliwość odwołania się do kolegium.  Jednocześnie tworzy się regulaminem, a więc aktem prawnym niższego rzędu, szczególne zasady dla wybranych. Trudno uwierzyć, że moment wprowadzenia tych nadzwyczajnych rozwiązań regulaminowych nie miał związku z czystkami kadrowymi, przejęciem pełnej kontroli nad zarządzaniem sądami przez Ministra Sprawiedliwości.

 

SSO Krzysztof Kacprzak

SSO Ewa Maciejewska

Jaki powinien być system awansów sędziowskich ? - stawiam pytanie do dyskusji.

Jacek Ignaczewski - sędzia z Olsztyna, którego pomysły zreformowania wymiaru sprawiedliwości nie spotkały się w obecnym ministerstwie z aprobatą, co skutkowało poddaniem się przez sędziego do dymisji, przywołał na imponderabiliasadowe.pl „Podnosimy wymiar sprawiedliwości z kolan. Część I Awanse i hierarchie” , myśl Alexisa de Tocqueville’a, że „być sędzią to być nieusuwalnym i nie chcieć awansować”. Postawił też tezę, że władza wykonawcza tak skutecznie przeprowadza obecną reformę, ponieważ interesy części sędziów stały się zbieżne z interesami polityków, którzy umożliwili im karierę. Gdyby zawód sędziego był koroną zawodów prawniczych i awansem samym w sobie, żaden sędzia nie skusiłby się na funkcję czy wyższy szczebel w hierarchii.

W słowach tych jest bardzo dużo prawdy, ale ja cały czas, uparcie twierdzę, że nie ma dobrego pomysłu jak ściągnąć do sądów najlepszych z innych profesji. Wciąż podstawową drogą dojścia do zawodu pozostaje  zatem aplikacja sędziowska. Gazeta Prawna podała, że w 2017 spośród osób, które dostały się do KSSiP,  aż 84,5% to osoby z oceną na dyplomie bardzo dobrą lub dobrą plus. Selekcja odbywa się zatem już na starcie. Oczywiście dobre oceny z egzaminów nie zawsze przekładają się na bycie dobrym sędzią. Załóżmy jednak, że kandydat ma wiedzę teoretyczną, jest pracowity i systematyczny.  Brakuje mu tylko doświadczenia, które jednak przychodzi z czasem. Oczywiście jest to doświadczenie z sali sądowej, a nie spoza niej. Taki sędzia nigdy nie nabędzie doświadczenia jak prowadzić własny biznes i jak ta sala, na której orzeka wygląda z drugiej strony. To jest rzeczywiście mankament, który widzę, ale nie o tym chciałam dzisiaj pisać. Chcę, żebyśmy wspólnie zastanowili się jaki powinien być, w naszej ocenie, „sprawiedliwy” system awansów sędziowskich, żeby nikt nie czuł się pominięty przez system i nie czuł pokusy przyjęcia propozycji awansu, nawet jeżeli jego okoliczności są kontrowersyjne.

Póki co, cały czas mamy trzy szczeble sądownictwa powszechnego i jak się wydaje najbardziej naturalny (przynajmniej w dużych ośrodkach) rodzaj awansu, to z sądu rejonowego do okręgowego. Jeżeli po kilku (kilkunastu) latach pracy w sądzie rejonowym się nie awansuje, to może pojawić się poczucie jakiejś frustracji czy wykluczenia. Oczywiście każdy może to odczuwać inaczej, ale zakładam, że reguła, od której na pewno są wyjątki, to chęć aby przynajmniej zostać sędzią okręgowym. Patrząc po ilości spaw w referatach w rejonach i w okręgu, oprócz prestiżu jest to także dążenie do zmniejszenia swojego obciążenia. Oczywiście sprawy w okręgu są rodzajowo trudniejsze, ale mieć 180 spraw w referacie a 600 to jednak czyni różnicę !!!

Powstaje zatem pytanie o klucz awansowania. Według stażu, liczby załatwionych spraw, stabilności orzecznictwa, znajomości z prezesem ? Oczywiście najlepszym pomysłem jest konkurs, do którego na równych prawach może zgłosić się każdy. Przez lata idea konkursu na wolne stanowiska sędziowskie była jednak wypaczona przez system delegacji. Sędzia, który nie został delegowany rzadko zgłaszał się do konkursu, a  jak nawet się zgłosił, nie miał za dużych szans, bo przecież jego delegowany konkurent był już sprawdzony, miał swój referat itp. Pojawił się zatem konkurs na delegację. Nie mam żadnej wiedzy jak działał przed "dobrą zmianą". O tym jak działa teraz, wyobrażenie daje pismo PSO z 7 maja 2018r. o możliwości zgłaszania się na delegację w związku z zamiarem wystąpienia do Ministerstwa Sprawiedliwości  o delegację  do V Wydziału Karnego Odwoławczego SO w Łodzi na okres 6 miesięcy w wymiarze 4 sesji w miesiącu, przy czym sędzia w okresie delegacji ma równolegle orzekać w sądzie rejonowym z zachowaniem niezmienionego procentowego przydziału spraw. Czas na pisemne zgłoszenie - 4 dni - do 10 maja 2018 r. godz. 14.00 ! Jak myślicie, ilu sędziów liniowych zainteresuje taka propozycja ? Wydaje się zatem, że jest adresowana do konkretnej osoby, w konkretnej sytuacji. Nie nazwałabym tego drogą  w dobrym kierunku.

W mojej ocenie, delegacje zresztą w ogóle nie są potrzebne. Jak ktoś sprawdził się w sądzie rejonowym, sprawdzi się w okręgowym. Żeby jednak na stałe odejść od delegacji, trzeba to zrobić stopniowo, a nie szokowo w trakcie trwania już rozpoczętych delegacji. Nie mam żadnego doświadczenia w zarządzaniu sądem, ale patrząc z boku nie wydaje mi się niemożliwe (piszę to u rozwiązaniu systemowym) przewidzenie z góry kiedy zwolni się jakieś stanowisko bo np.  ktoś przejdzie w stan spoczynku i zrobienia konkursu z wyprzedzeniem, albo zrobienia konkursu i listy oczekujących na zwalniane stanowiska. Pozwoliłoby to wyeliminować delegacje, które pewnie są szybsze niż zwykła procedura nominacji, jednak czynią (czyniły) konkursy mocno fikcyjnymi.

Przypominam, w sądzie okręgowym mamy obecnie 18, teoretycznie wolnych stanowisk sędziowskich, które w końcu zostały obwieszczone przez Ministra. W istocie nie są one jednak wolne, bo przecież orzeka na nich 17 sędziów delegowanych, niektórzy ponad dwa lata. Każdy z tych sędziów ma swój referat, z którym się musiał zapoznać i w którym podejmuje każdego dnia decyzje procesowe. Cofnięcie tych sędziów do rejonu, to nie tylko ich osobista porażka, ale strata ogromnej ilości pracy, która włożyli w zapoznanie się z referatem, zakłócenie procesu rozpoznawania spraw, które rozpoczęli, a także dezorganizacja pracy wydziałów, w których orzekali, zwłaszcza, gdyby ich sprawy miały być rozlosowane pomiędzy pozostałych sędziów.

Z drugiej strony, odblokowane po 2 latach konkursy spotkały się z ogromnym zainteresowaniem. Na 18 miejsc zgłosiło się 53 osoby, w tym 50 sędziów. Na jedno miejsce przypada zatem prawie 3 chętnych. Niektóre kandydatury budzą oczywiste skojarzenia. Mam tu na myśli 3 nowo powołanych prezesów i wiceprezesów  i 1 sędziego delegowanego od wielu lat do ministerstwa. Pozostaje jednak jeszcze aż 29 sędziów, co do których czystych intencji sprawdzenia się w konkursie nie mogę mieć zastrzeżeń. Wszyscy wiemy, że decyzję kogo wybrać podejmie nowa KRS. Mamy też obawy, że może ona przyjmować inne kryteria niż merytoryczne, zwłaszcza co do tych 4 kandydatur, o których pisałam wcześniej, że są dla mnie kontrowersyjne. Będziemy to zresztą na bieżąco śledzić, a po rozstrzygnięciu konkursu informować o wszystkich kryteriach, które uwzględniono przy obsadzie naszych łódzkich wakatów.

Jak jednak sprawiedliwie rozstrzygnąć konkurs pomiędzy dobrym sędzią delegowanym a tak samo dobrym sędzią orzekającym w sądzie rejonowym. Sama kiedyś byłam w takiej sytuacji i wówczas dostałam propozycję, żeby poczekać na kolejną delegację i kolejny konkurs. Wówczas to rozwiązanie uznałam za słuszne. Dzisiaj też wydaje mi się, że w pierwszej kolejności winni awansować delegowani, a potem najlepiej, żeby już nie było delegacji. A Wy, co myślicie ?

SSO Krzysztof Kacprzak

Wolne stanowiska sędziowskie w Sądzie Okręgowym w Łodzi - część 1.

W Monitorze Polskim z 12 marca 2018 r. ukazało się obwieszczenie Ministra Sprawiedliwości o 18. wolnych stanowiskach sędziowskich w Sądzie Okręgowym w Łodzi (M.P. z 2018 r. poz. 292). Szykują się ogromne zmiany kadrowe w okręgu łódzkim. W ramach obywatelskiej kontroli warto przyjrzeć się procedurze obsadzania tych etatów. W pierwszej części analizy opiszę potrzeby etatowe Sądu Okręgowego w Łodzi. W części drugiej przybliżę warunki trwającego konkursu, przedstawię skalę zainteresowania tą procedurą. Przygotowane przeze mnie opracowanie oparte jest na dostępnych statystykach i etatyzacji.

Ilość obwieszczeń pokazuje skalę potrzeb Sądu Okręgowego w Łodzi. Do tego Sądu przypisane są 134 etaty sędziowskie. Chociaż zsumowanie etatów na potrzeby statystyczne pokazuje 135 etatów. Zamieszanie spowodowało chyba przesunięcie jednego etatu z pionu pracy i ubezpieczeń społecznych do pionu cywilnego (dokładniej rodzinnego) w związku nowymi rozwiązaniami w zakresie koordynacji procedur międzynarodowych. W konsekwencji pion pracy i ubezpieczeń społecznych ma jednego sędziego delegowanego z sądu rejonowego bez pokrycia etatowego. Kierownictwo Sądu Okręgowego w Łodzi musi rozwiązać ten problem kadrowy. W każdym razie 18 obwieszczonych wakatów oznacza, że mamy około 13% stanowisk sędziowskich do obsadzenia w ramach trwającej procedury konkursowej. Trzeba pamiętać, że obwieszczenia dotyczą etatów, które zwolniły się do marca 2018 roku. W ostatnim czasie Minister Sprawiedliwości ogłosił o zamiarze obwieszczenia o kolejnym stanowisku sędziowskim. Etat ten nie jest objęty poniższą analizą. Warto również podkreślić, że w przypadku delegowania sędziego sądu okręgowego do sądu apelacyjnego, etat na poziomie okręgu nie jest zwolniony aż do momentu uzyskania przez sędziego delegowanego statusu sędziego sądu apelacyjnego. W tej chwili na delegacji w Sądzie Apelacyjnym w Łodzi jest 7 sędziów Sądu Okręgowego w Łodzi. Sędziowie ci w większości zgłosili się na wolne stanowiska sędziowskie w Sądzie Apelacyjnym w Łodzi. Widać, że w perspektywie kilku miesięcy, może roku, kolejna duża pula etatów w Sądzie Okręgowym w Łodzi będzie do obsadzenia.

Wracając do aktualnej procedury konkursowej, trzeba opisać sytuację w poszczególnych pionach orzeczniczych. Najgorsza sytuacja jest w wydziałach, które rozpoznają sprawy gospodarcze. Do pierwszej instancji gospodarczej przypisanych jest 12 etatów sędziowskich, ale aż 5 z nich pozostaje do obsadzenia. Do drugiej instancji w tym pionie przypisano 13 etatów, a 3 z nich są wakujące. Z przedstawionego tu wyliczenia wynika, że prawie połowa obwieszczonych etatów (8 na 18) jest przypisana do pionu gospodarczego. 

W pionie cywilnym pierwsza instancja, składająca się z trzech wydziałów, ma 31 etatów sędziowskich. 5 z nich pozostaje do obsadzenia w aktualnej procedurze. Przy czym, jak już wspomniałem, jeden z tych etatów, przesunięty przez Ministra Sprawiedliwości z pionu pracy i ubezpieczeń społecznych, przypisany jest do spraw obrotu międzynarodowego. Trudno powiedzieć czy etat ten będzie uwzględniony w I czy w II instancji w ramach XII Wydziału Cywilnego Rodzinnego. W drugiej instancji cywilnej (Wydziały III i XII) na pewno procedurą konkursową objęty jest 1 wolny etat na przypisane 20 stanowisk sędziowskich.

W pionie karnym jest 45 etatów sędziowskich przy wolnych 4 etatach. Jeden z nich przypisany jest do VI Wydziału Penitencjarnego i jeden do instancji odwoławczej. Pozostałe etaty, a więc 2, przypisane są do I instancji.

Trzeba podkreślić, że z pewnością nastąpią przesunięcia sędziów pomiędzy wydziałami, może też roszady obejmą piony orzecznicze (było już trochę przesunięć między pionem cywilnym a gospodarczym). Trudno sobie wyobrazić obsadzanie etatów w wydziale penitencjarnym przez sędziego z poziomu sądu rejonowego. Podobnie etaty w II instancji mogą obejmować doświadczeni sędziowie okręgowi z I instancji. Może zdarzyć się, że wszyscy kandydaci obsadzający etaty w ramach trwającego konkursu trafią do I instancji. Rozmieszczenie kadry sędziowskiej należy do kompetencji prezesa, który może poruszać się w ramach ministerialnie ustalonej etatyzacji pionów orzeczniczych. Dlatego w podsumowaniu wypada zbiorczo pokazać zaspokajane w omawianym trybie potrzeby etatowe poszczególnych pionów orzeczniczych, ale z zastrzeżeniem potencjalnych przesunięć w obrębie korpusu sędziów okręgowych.

SSO Krzysztof Kacprzak

Wolne stanowiska sędziowskie w Sądzie Okręgowym w Łodzi - część 2.

W poprzedniej części szczegółowo został omówiony zakres procedury związanej z obwieszczeniem Ministra Sprawiedliwości o 18. wolnych stanowiskach sędziowskich w Sądzie Okręgowym w Łodzi (M.P. z 2018 r. poz. 292). Przyszedł czas na opisanie przebiegu konkursu od strony zgłoszonych kandydatów.

Na 18 wolnych stanowisk sędziowskich zgłosiło się ponad 50 kandydatów (około 3 kandydatów na jedno miejsce). Wśród nich są 3 osoby, które nie są sędziami. Pozostali są sędziami. Warto wyróżnić kilka grup kandydatów i poświęcić im nieco więcej uwagi.

Jedna z kandydujących sędziów od lat nie orzeka, pełniąc funkcje administracyjne w Ministerstwie Sprawiedliwości. Pod kątem osób podległych Ministrowi Sprawiedliwości zmieniono prawo. Zgodnie z art. 57a § 7 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. z 2018 r. poz. 23 zwanej dalej „u.s.p.”) osoby te mogą zgłosić do oceny wyłącznie sprawy zarejestrowane w ministerialnym referacie kandydata lub przez niego nadzorowane w okresie delegowania do Ministerstwa Sprawiedliwości. Do zgłoszenia osoby te załączają opis wykonywanych w okresie delegowania czynności wraz z opinią przełożonego. Niesamowite, ale awans orzeczniczy ma w tym przypadku nastąpić na podstawie sprawności administracyjnej sędziego, działającego w aparacie urzędniczym, który jest w pełni zależny od Ministra Sprawiedliwości i w pracy nie ma przymiotu niezawisłości.

W grupie sędziów rejonowych z okręgu Sądu Okręgowego w Łodzi trzeba zauważyć „nowych prezesów” łódzkich sądów rejonowych. Osoby te po kilku tygodniach urzędowania poczuły, że karierze administracyjnej ma towarzyszyć awans orzeczniczy. Jest to o tyle ciekawe, że przed masowymi zmianami kadrowymi Minister Sprawiedliwości nie tolerował nawet delegowania prezesów do orzekania w sądzie wyższego szczebla. Teraz może się okazać, że prezesi praktycznie od początku kadencji będą zarządzać sądami rejonowymi, ale już jako sędziowie okręgowi.

Dużą grupę kandydatów do Sądu Okręgowego stanowią sędziowie delegowani. Od lat w polskich sądach funkcjonuje praktyka delegowania przez Ministra Sprawiedliwości sędziów rejonowych na stanowiska sędziowskie w sądach okręgowych na podstawie art. 77 § 1 pkt 1 u.s.p. W ostatnich dwóch latach wcześniejsze delegacje były przedłużane i delegowano kolejnych sędziów. Zmiana polegała na tym, że na delegacje organizowano szczególny konkurs. Chęć wystąpienia o delegację trzeba ogłosić publicznie, ocenić zgłaszających się kandydatów, a następnie Minister Sprawiedliwości decyduje czy w ogóle jest potrzeba delegowania i, jeśli widzi taką konieczność, sam wybiera sędziego, określając zakres delegacji. Niezależnie od stosowanej procedury delegowania, konsekwencje są takie, że w Sądzie Okręgowym w Łodzi mamy aktualnie 17 delegowanych sędziów z sądów rejonowych. W poszczególnych pionach, w odniesieniu do obsadzanych stanowisk, sytuacja wygląda następująco:

Trzeba podkreślić, że kilkoro z delegowanych sędziów orzeka na delegacjach już ponad dwa lata. Każdy sędzia decydując się na delegację, musiał zrzec się funkcji administracyjnej w sądzie rejonowym. Delegowany poznawał swoistość spraw rozpoznawanych w sądzie okręgowym, budował referat i podlegał kontroli odwoławczej na poziomie sądu apelacyjnego. Teraz może się okazać, że cały ten trud nie będzie miał znaczenia.

Zobaczymy jaki będzie wynik oceny dokonywanej przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Są jednak obawy, że kwestie merytoryczne będą miały marginalne znaczenie. Takiemu podejściu sprzyja ogromna ilość wolnych etatów, obwieszczanych hurtowo i przy dużej konkurencji wśród kandydatów. Tworzy się swoista mętna woda, która ułatwia łowienie ryb łasych na określoną, dozowaną przez władzę, przynętę. Chodzi przecież o stworzenie nowego korpusu sędziów. Beneficjenci dobrej zmiany mogą mieć swoiste „punkty za pochodzenie”. Być może dlatego do konkursów przystąpili prezesi, którzy funkcje administracyjne pełnią zaledwie od kilku tygodni i sędziowscy urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości.

 

SSO Krzysztof Kacprzak

Ranking sądów okręgowych za 2017 rok

W ostatnich miesiącach dokonano wielu zmian kadrowych w sądach. Zmiany te odbywały się bez uzasadnienia lub z krótkim uzasadnieniem. Ministerstwo Sprawiedliwości w kilku przypadkach powołało się na dane z rankingu sądów. Wkrótce okazało się, że żadnego rankingu nie ma. Po prostu ze statystyk wybierano element, który akurat w danym sądzie pokazywał jakiś problem. Takie podejście jest skrajnie tendencyjne i nierzetelne. Dlatego warto pokusić się o pokazanie wiarygodnego zestawienia.

Budowanie rankingów jest kłopotliwe. Na ocenę efektywności działania sądów składa się bardzo wiele elementów. Dane statystyczne pokazują skalę wpływu spraw, strukturę tego wpływu, załatwienia, czas trwania postępowań, ilość spraw nierozpoznanych i wiele, bardzo wiele innych parametrów. To wszystko ujmowane jest globalnie i w ramach poszczególnych pionów (cywilne, gospodarcze, karne itd.). Współczynniki te trzeba widzieć w układzie wieloletnim, bo tylko w ten sposób da się zauważyć tendencje. Na to dane dotyczące spraw nakłada się analiza stanów kadrowych i obciążeń poszczególnych etatów (w niektórych sądach sędzia musi załatwić o wiele więcej spraw niż jego koledzy z innych sądów), wsparcia asystenckiego i urzędniczego. Analizie podlega ogromna ilość danych, których nie da się przestawić w syntetyczny, czytelny sposób. 

Tworząc ranking wybrałem tylko jeden parametr – współczynnik opanowania wpływu spraw. W ten sposób widać czy sądy poradziły sobie w ostatnim roku z załatwieniem wpływających spraw, redukując pozostałości z lat poprzednich. Współczynnik 100% oznacza, że załatwiono tyle spraw ile wpłynęło. Każdy wyższy współczynnik pokazuje, że w sądzie spadły zaległości, gdyż załatwiono więcej spraw niż ich wpłynęło. Ten parametr pozwala zorientować się jak sądy wykorzystywały posiadany potencjał orzeczniczy w bardzo trudnym roku 2017. Był to rok narastających braków kadrowych, które były związane z wstrzymaniem procedur obsadzania zwolnionych etatów sędziowskich. Porównywać trzeba zjawiska porównywalne. W Polsce działają sądy bardzo duże, duże, średnie i małe. Sądy wielkomiejskie mają swoje problemy (zwłaszcza wysoki udział spraw trudnych w całości wpływu), które nie występują w takiej skali w sądach mniejszych. Dlatego w rankingu uwzględniłem 11 największych polskich sądów. Wszystkie one mają nie mniej niż 100 etatów sędziowskich. Na granicy tej wielkości jest Sąd Okręgowy Warszawa – Praga w Warszawie. Warto uwzględnić ten Sąd w rankingu, gdyż niewątpliwie należy do sądów wielkomiejskich. Poza tym wiceminister Łukasz Piebiak w jednym z wywiadów prasowych akurat ten Sąd wskazał jako przykład jednostki bardzo dobrze zarządzanej.

W rankingu uwzględnione są następujące sądy (stany etatowe na rok 2017):

Pierwszy analizowany parametr to poziom opanowania wpływu ogółem. W zestawieniu widać porównanie ilości wszystkich spraw, które wpłynęły do sądu w 2017 roku i wszystkich spraw zakończonych w tym okresie.

Warto przyjrzeć się wskaźnikowi opanowania wpływu w głównych kategoriach spraw. Te główne kategorie, to sprawy najpoważniejsze. To one generują zaległości w sądach, bo postępowania w nich trwają najdłużej. Kategorie te dotyczą wszystkich pionów orzeczniczych. Są wśród nich sprawy rejestrowane w repertoriach C, Ca, Gc, Ga, K, Ka, P, Pa, U i Ua.

Warto uszczegółowić dane, pokazując sytuację w poszczególnych pionach orzeczniczych.

Współczynnik opanowania wpływu w sprawach cywilnych:

Współczynnik opanowania wpływu w sprawach karnych:

Współczynnik opanowania wpływu w sprawach gospodarczych (SO Warszawa – Praga nie prowadzi spraw z tej kategorii):

Współczynnik opanowania wpływu w sprawach prawa pracy i ubezpieczeń społecznych:

Czas na podsumowania. Patrząc na zestawienia z łódzkiej perspektywy, rok 2017 był okresem efektywnej pracy. SO w Łodzi tylko w jednej kategorii spraw nie opanował wpływu – w sprawach karnych (ósme miejsce w zestawieniu). W zestawieniach wszystkich załatwionych spraw SO w Łodzi zajął miejsca pierwsze i drugie.  Również w poszczególnych kategoriach spraw byliśmy wysoko (dwa razy pierwsze miejsce), co może świadczyć o tym, że uszczuplone siły sędziowskie są dobrze rozłożone na piony orzecznicze. Wyniki SO w Łodzi za rok 2017 były naprawdę dobre. Można zaryzykować stwierdzenie, że na przeciwnym biegunie znalazł się, podobno świetnie zarządzany, SO Warszawa Praga w Warszawie.

Na koniec ciekawostka. We wszystkich sądach objętych rankingiem prezesami są osoby powołane na funkcje za obecnej większości parlamentarnej. Wymiana prezesów nastąpiła w zwykłym trybie (po zakończeniu kadencji poprzedników) w SO: w Poznaniu, w Szczecinie, w Warszawie, Warszawa – Praga i we Wrocławiu. Kadencje skrócono prezesom w SO: w Gdańsku, w Gliwicach, w Katowicach, w Krakowie, w Lublinie i w Łodzi.

Dane statystyczne sądów dostępne są na ich stronach internetowych i stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości.

SSO Krzysztof Kacprzak

W kwestii wolnych stanowisk sędziowskich

W czasie Zgromadzenia Przedstawicieli Sędziów Okręgu Sądu Okręgowego w Łodzi, które odbyło się 29 marca 2018 roku, wiceministra Łukasza Piebiaka zapytano o przyczyny wielomiesięcznego wstrzymania procedur konkursowych na obsadzenie wolnych stanowisk sędziowskich. W okręgu łódzkim żadnych obwieszczeń nie było od maja 2016 roku. W odpowiedzi padła deklaracja, że chodziło wyłącznie o zapewnienie etatów dla asesorów sądowych, którzy mieli zasilić kadrę orzeczniczą w ostatnim kwartale 2017 roku. Natomiast obwieszczeń na poziomie sądów okręgowych i apelacyjnych nie było, gdyż nie należało wzmacniać tych sądów w stosunku do będących w gorszej sytuacji sądów rejonowych czekających na asesorów. Zresztą sądy okręgowe i apelacyjne i tak dbały o swoje interesy korzystając z delegowania sędziów z niższych szczebli sądownictwa.

Nie ma wątpliwości, że prawdziwe powody wstrzymania procedur konkursowych były zupełnie inne. Na poziomie sądów rejonowych zablokowano znacznie więcej etatów niż było ich potrzebnych dla asesorów. Przecież część etatów była planowana do pionu rodzinnego, a więc pionu do którego nie można kierować asesorów. Poza tym, po zagwarantowaniu miejsc dla asesorów Minister Sprawiedliwości obwieścił 65 etatów sędziowskich na poziomie sądów rejonowych (Monitory Polskie z 2018 r. poz. 256 i 261). Z punktu widzenia potrzeb asesorów zupełnie nieracjonalne było wstrzymanie obwieszczeń na wolne stanowiska w sądach okręgowych. Nie jest tajemnicą, że kandydaci na asesorów poszukują etatów w dużych miastach. Nie chcą obsadzać wakatów w mniejszych miejscowościach. Właśnie w dużych miastach funkcjonują sądy okręgowe, które w naturalny sposób ściągały do siebie sędziów rejonowych z tych samych miast i ich najbliższych okolic. Obsadzenie wolnych etatów w sądach okręgowych otwiera drogę dla asesorów, gdyż sędziowie rejonowi awansują do sądów okręgowych i pozostawiają wolne stanowiska w sądach rejonowych.

Trzeba podkreślić, że zapewnienia wiceministra Piebiaka o niechęci wzmacniania sądów okręgowych i apelacyjnych kosztem sądów rejonowych były całkowicie nielogiczne. Sądy wyższych szczebli sądownictwa powszechnego same z siebie nie mogą osłabić sądów rejonowych. Wyłączną kompetencję do obwieszczania o wolnych stanowiskach sędziowskich i do delegowania sędziów ma Minister Sprawiedliwości. Bez decyzji Ministra Sprawiedliwości żaden sędzia nie może być delegowany na okres powyżej 14 dni w roku do sądu wyższego rzędu (art. 77 § 1 pkt 1 ustawy z 27 lipca 2001 roku o ustroju sądów powszechnych, tekst jedn. z 2017 roku Dz. U. z 2018 poz. 23). Z możliwości delegowania sędziów w latach 2016 – 2017 Minister Sprawiedliwości korzystał setki razy. Dużo uczciwsze byłoby sprawne obsadzanie zwalnianych stanowisk, bo tylko w ten sposób można racjonalnie zarządzać kadrą orzeczniczą stosownie do potrzeb wymiaru sprawiedliwości.

Pozostaje odpowiedzieć na pytanie, jakie były rzeczywiste przyczyny wstrzymania obwieszczeń o wolnych stanowiskach sędziowskich. Na pewno nie przez przypadek lawina obwieszczeń ruszyła dopiero po obsadzeniu przez rządzących Krajowej Rady Sądownictwa. Dalszych dowodów na poparcie tej tezy dostarczy życie. Wystarczy obserwować „wybitne” jednostki, które będą awansowały na tak długo kolekcjonowane wolne stanowiska. Będzie wiadomo, dla kogo zarezerwowano te miejsca. Nowi prezesi do boju, drogi dalszych awansów otwarte.

Redakcja: Krzysztof Kacprzak, Halina Kierska-Furmańczyk, Ewa Maciejewska, Rafał Maciejewski (admin) i Katarzyna Wesołowska-Zbudniewek

kontakt:   administrator(at)sedziowielodzcy.pl    (w miejsce (at) należy wpisać @)